Padał w tedy śnieg. Rok zaczynał się pogrzebem i kończył się pgrzebem. Niewypowiedziany ból i tęsknota. Tęsknota była w oczach mojej żony, w oczach osób które przyjechały z daleka. Za babcią szły wnuki z laurkami i kwiatami. Był też mąż żegnający swoją zonę. Najpiękniej jest iść płatkami do nieba i umierać ze świadomością, ze zrobiło się tak wiele dobra i tak wiele dało sie z siebie...
18.12.2011 godz. 10.30
22.12.2011 godz. 12.30
Spotkałem ich w drodze do Cisnej
W Trampie Obierali przyziemność
Chociaż cali lśnili od magii
On mówił o miłości
Słowami o temperaturze wrzenia
Doprowadzał ją zaledwie do lekkiego uśmiechu
A moja żona drżała
Chłonęła odpryski miłości z dumą
Że mężczyzna może tak kochać
On opowiadał o jej ciele
O wzniesieniach i kształtach Bieszczadzkich
Płonących uniesieniach i powolnym stygnięciu
Strumieniu orzeźwienia
Niekończącym się wszechogarniającym dobru
Ona nadal obierała spokojnie przyziemność
A moja żona wciąż słuchała
Słuchała o miłości z uwielbieniem
O tym że można tak kochać
Że można tak tęsknić
I boleśnie oddychać tęsknotą
On opowiadał o drodze
O początku miłości
O piosence gdy góral umiera
A moja żona słuchała słuchała i słuchała
Tak że usłyszała tą piosenkę
On opowiadał o miłości
O tym że trzeba zabłądzić w Bieszczadach by odnaleźć drogę
Rozmyślał nad tym kim jest jego muza Alicja
Jak trudnym jest zjawiskiem do ubrania w słowa
By tak po ludzku oddać ją uzmysłowić
Umożliwić odczucie zaledwie pięcioma zmysłami
Później on czytał wiersz dziękczynny
A moja żona płakała
Płakała
Płakała
Że można tak kochać
Że tak może miłość się zaczynać
Na nieznanej ścieżce
Przez śmierć po odrodzenie
A ja głupi myślałem że to jakiś stary zrzęda
Pierdoła
Podobny do mnie z gotowością słów kaleczących od prawdy
Alicji i Romanowi 20.08.2011 Cisna
Przez chwile byliśmy VIPAMI :) Miejsca przy czerwonym dywanie...
Nie ma lęku, nie ma nerwów. Nie wiem tylko czy ten spokój będzie trwał do końca, zamiast uczyć się na obrone pisze wiersze... Tak na prawdę gdzieś od roku czuje że ten koniec już nastąpił, gdzieś ta chęć studiowania umarła we mnie a coraz większa potrzeba skupienia się tylko nad tym co ważniejsze.
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 2 521 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Tę stronę piszę ja - czyli taki sobie dwudziesto paroletni facet z pewnego miasta z południowej części Polski. To strona z moimi przemyśleniami, planami i marzeniami. To strona w której jeśli już jest...
więcej...Tę stronę piszę ja - czyli taki sobie dwudziesto paroletni facet z pewnego miasta z południowej części Polski. To strona z moimi przemyśleniami, planami i marzeniami. To strona w której jeśli już jesteś to pewnie tak jak ja przez przypadek ale na pewno odnajdziesz tu smak ciszy, smak nadziei i przeświadczenie o tym że życie jest piękne i że warto żyć.
schowaj...